Romans Teresy Hennert
Julian Gondziłł, dobrze już siwiejący porucznik piechoty, nie był w swym życiu rodzinnym szczęśliwy. Może po prostu nie miał powołania do stanu małżeńskiego. Wystarczyło mu przekroczyć próg domu, aby odchodził go wszelki humor.
Tekst jest czytany przez słowo na raz. Po błędzie słyszysz literę do wpisania i resztę słowa.